Dobro rodziny

Młodzi ludzie nie mają w zwyczaju zastanawiać się nad swoją przyszłością. Zazwyczaj nie mają żadnych problemów ze zdrowiem, nie myślą w ogóle o śmierci – to tematy tak odległe, że choć każdy zdaje sobie sprawę z ich istnienia, nie myśli o nich w młodości. Sytuacja zmienia się jednak wraz z założeniem rodziny. Priorytety życiowe nagle ulegają zmianie. Pojawia się dziecko, większe wydatki, rachunki do opłacenia. Człowiek ma miej czasu dla siebie i siłą rzeczy zaczyna planować przyszłość.

Tak nawiasem mówiąc konieczność zaciągania kredytów znacznie „ułatwia” rozmyślania na temat tego co będzie. Grunt pod nogami staje się chwiejny. Wtedy też ludzie zaczynają myśleć o wzięciu jakiegoś zabezpieczenia. Spłacając raty za samochód, mieszkanie, nie mają możliwości odkładania pieniędzy. Muszą jednak w jakiś sposób zabezpieczyć byt swoich dzieci, czy współmałżonków. Można polemizować, czy pojawianie się takich grobowych myśli jest problemem, czy raczej sposobem dorastania. Rodzina sprawia, że młody człowiek przestaje być samolubny, przestaje myśleć tylko o sobie.

Fakt – rozmyśla o śmierci, o tym co by było, gdyby przydarzyła się jakaś tragedia. Prowadzi to jednak do czegoś dobrego – do zabezpieczenia życia jego najbliższych. Nikt nie jest nieśmiertelny i dlatego też dobrze, że nawet za cenę samopoczucia, planuje przyszłość bliskich.